Błędy w pracy, zawodowe porażki…

Błędy w pracy, zawodowe porażki…

Siemka, napisz na blogu coś o sposobie radzenia sobie z popełnianymi błędami w pracy.
Każdy z nas popełnia w pracy błędy – jeśli tak się dzieje co w takim wypadku zrobić by zminimalizować straty wywołane przez błąd?

Tak napisał do mnie jeden z czytelników – Łukasz, zapytał się mnie o sposoby radzenia sobie z popełnianymi błędami w pracy, by zminimalizować straty wywołane owymi błędami.

W Polsce obserwuję duży strach przed popełnianiem błędów, poniesieniem porażki czy niepowodzenia. Pamiętam, że w szkole każdy błąd słono kosztował. Mówię tu oczywiście o kartkówce, klasówce, itp. Każdy taki sprawdzian powodował dużo stresu, bo ciężko było go potem poprawić. Dopiero na studiach były dostępne poprawki. Pamiętam, że na moim wydziale było ich nawet po 7, potem to zmniejszyli do 3-4, ale i tak lepiej niż w szkole podstawowej, czy średniej. I właśnie ze szkół wg mnie najwięcej czerpiemy strachu przed porażką. Przez to często nawet nie próbujemy ambitnie wyznaczać celów, bo boimy się porażki.

A z drugiej strony wiadomo, że poprzez próby uczymy się skutecznego działania. Wiemy to już od maleńkości, gdy upadamy po raz tysięczny by nauczyć się chodzić. Co by było gdybyśmy ustali w wysiłkach w nauczeniu się chodzić? Planeta raczkujących ludzi?

Już Horacy powiedział „Śmiałym los sprzyja i bojaźliwych odtrąca.” Skoro już wiemy, że porażka przybliża nas do zwycięstwa, to co zrobić, gdy już się stanie. Szczególnie jak się to stanie w naszej pracy zawodowej. Rozróżnię tutaj dwie sytuacje: ja jako szef/właściciel, ja jako pracownik.
 

Sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem…

W sytuacji ja jako szef mamy bardzo uproszczoną sytuację. Sami zarządzamy sobą i odpowiadamy tylko przed sobą za poniesioną porażkę. Z drugiej strony ponosimy pełne konsekwencje naszego błędu. Jak więc zminimalizować te konsekwencje? Po pierwsze to przewidźmy co się może stać w naszej sytuacji najgorszego i bądźmy na tą sytuację przygotowani. Dzięki temu zapobiegniemy dużemu stresowi i szybko przejdziemy do działań, które mają zminimalizować niepożądane efekty.

Ważne jest też wyznaczenie celu do którego dążymy, bo właśnie cel określa kierunek. Jeśli od niego oddalamy się za bardzo, to wtedy mamy o tym wiedzę, i możemy to naprawić. Czyli warto mieć spisane miary po których poznamy, że idziemy w dobrym kierunku. Jeśli nie osiągamy oczekiwanych rezultatów, to powinniśmy sobie zadać pytanie: „Czy na pewno idziemy w dobrym kierunku?”

Warto pamiętać, że odwlekanie z reakcją na sygnały o tym, że coś się złego dzieje, spowoduje tylko pogorszenie sytuacji. To jest trochę jak cieknąca krew z przeciętego palca. Krew leci, ale my dalej żyjemy. Możemy chwilę poczekać, nawet dłużej niż chwilę, ale z każdą sekundą będzie trudniej naprawić błąd – tutaj nieszczęsne przecięcie. A jeśli już uda nam się zatamować krew, to jeśli zbyt długo czekaliśmy to czeka nas transfuzja krwi, która sama w sobie też pociąga ryzyko niepowodzenia poprzez różnego rodzaju komplikacje. Jednym słowem: by odnieść sukces przy błędzie niezbędna jest szybka reakcja!

 

Mam nad sobą szefa…

Jako pracownik mamy jeszcze nad sobą szefa, więc nasz błąd powoduje konsekwencje też dla niego. Z tego powodu sami szefowie kreują politykę w razie błędu. Niektórzy, na nieszczęście, za każdy błąd karzą, a to oznacza, że z czasem pracownik nauczy się jak ukrywać błędy. Inni szefowie akceptują błędy jako normalny proces uczenia się człowieka w zarządzaniu sobą i zarządzaniu zadaniami, i tutaj można stosować wszystkie procedury jak u szefa. Dodałbym do tego tylko szybką informację zwrotną do szefa o błędzie/problemie z proponowanym rozwiązaniem. Dobry szef doceni to, że ktoś potrafił przyznać się do błędu, a do tego wziął na siebie odpowiedzialność rozwiązania problemu. W obecnych czasach jest to unikalna cecha pracownika. Wtedy zrobimy wrażenie, że nie tylko informujemy o porażce, ale także mamy gotowe rozwiązanie.

Zdaję sobie sprawę, że boimy się iść z informacją do szefa. Może to spowodować, że będziemy gorzej przez niego oceniani, możemy dostać gorszą premie itd… Pytanie jest tylko jaki koszt alternatywny ponosimy w związku z niepowodzeniem? Po pierwsze po jakimś czasie może wyjść, że popełniliśmy błąd, a szef się wkurzy, że nie powiedzieliśmy. Po drugie stres związany z trzymaniem u siebie istotnych informacji o firmie i kłamstwem. Po trzecie brak możliwości wyciągnięcia nauki przez szefa – przecież może się okazać, że dzięki temu coś w firmie się zmieni…

A do szefów mam do przekazania: To jak reagujemy na porażkę zależy przede wszystkim od nas samych. Pamiętaj jednak, że jest wiele popularnych twierdzeń o tym, że porażki są dobre. Na przykład :

Porażka daje możliwość rozpoczęcia na nowo w sposób lepiej przemyślany.– Henry Ford

Ignorowanie złych wiadomości, to przepis na porażkę.– Bill Gates

Nie odniosłem porażki. Po prostu odkryłem 10.000 błędnych rozwiązań. – Thomas Edison

Sukces polega na przechodzeniu od porażki do porażki bez utraty entuzjazmu. – Winston Churchill

Jestem pewien, że już masz jakieś przemyślenia dotyczące tego artykułu, błędów i porażek. Zachęcam i bardzo proszę – podziel się nimi w komentarzu. Chętnie odpowiem na Twoje pytania.

Mam do Ciebie jeszcze jedną prośbę: nawet jeśli uznasz, że ten artykuł nie jest dla Ciebie, ale znasz kogoś dla kogo mógłby być przydatny, to prześlij mu proszę link do niego. Podziel się nim na Facebooku, wyślij mailem. Będę Ci bardzo wdzięczny.

8 Komentarze

  1. Witam, dzięki za artykuł. Według moich doświadczeń wynika że niestety w polskich firmach jest źle. Częściej się zdarzają kary za błędy niż postępowanie mające na celu wytworzenie lepszej komunikacji. Być może wynika to z tego że „winny” musi się znaleźć, lub z faktu że trzeba zrealizować określony, wygórowany cel a wszystko co to hamuje jest problemem. Wydaje mi się że w firmach brakuje odwagi by się przyznać gdy się błąd popełniło, brakuje też komunikatów od przełożonych co robić jeśli się popełnia błąd. Na pewno warto mówić o problemach, błędach, ale w sposób konstruktywny tzn. prezentować ich rozwiązanie – wg mnie przede wszystkim najważniejszym powodem jest minimalizacja własnych kosztów emocjonalnych i własne dobre samopoczucie.

    Odpowiedz
    • Łukasz, zgadzam się z Tobą, że atmosfera wśród porażek/błędów w firmach nie jest wspierająca. Uważam wręcz, że przez to szefowie i właściciele strzelają sobie sami w stopę. Skoro pracownik boi się mówić otwarcie o błędzie to go ukrywa, a konsekwencje tego mogą być bardzo duże dla firmy. Znam osobiście kilka takich historii.

      Wierze głęboko, że takie podejście powoli się zmienia, bo inaczej nasza gospodarka zawsze będzie z tyłu… (wg mnie jeden z czynników).

      Odpowiedz
  2. Pracowałam w dwóch różnych dużych firmach i w obu była różna „kultura pracy z błędem”. W pierwszej było zawsze szukanie ofiary i wytykanie błędu jeszcze przez jakiś czas po jego zaistnieniu, przez co nauczyłam się błędy po prostu ukrywać, jak tylko się dało. Przechodząc do drugiej firmy zachowałam się tak przy pierwszym popełnionym błędzie i okazało się, że konsekwencje wpłynęły na wiele osób i trzeba było wiele rzeczy potem naprawić, co uświadomiło mi, że lepiej było od razu powiedzieć o popełnieniu błędu i zacząć działać w celu naprawienia. Od tamtego czasu zawsze w momencie odkrycia błędu przygotowuję sobie w głowie cały plan naprawczy i dopiero z takim planem ruszam do akcji, zgłaszam błąd odpowiednim osobom i działamy, naprawiamy i życie toczy się dalej, a ja mam spokojną głowę :) życzę wszystkim odwagi w zgłaszaniu swoich błędów!

    Odpowiedz
    • Magenta, gratuluje takiego podejścia i odwagi. Trzymam kciuki za coraz mniej głupich błędów i jak najwięcej fajnych porażek, takich przez, które idziemy do przodu :) )

      Odpowiedz
  3. mi najblizej do TEdisona;/ Winston Churchill mial poczucie humoru;> skoro twierdzil, ze sukces to przechodznie od porazki do porazki bez utraty entuzjazmu, przeciez upadek, czy raczej liczne porazki bola, powoduja utrate sil itd

    Odpowiedz
    • Pewnie, że upadki bolą i cierpimy. Ale czy to oznacza utratę sił? A gdyby się jednak udało, to by nas wzmocniło?…
      Jeśli odpowiesz tak, to znaczy, że to jak zachowasz się, jak do tego podejdziesz po porażce / zwycięstwie zależy od Ciebie. Wniosek: nie koniecznie musi to zabierać Ci siły :)

      Odpowiedz
  4. poprosze o artykul nt zmiany pracodawcy, o tym np jak to wyglada w Polsce a jak na zachodzie”.

    Odpowiedz
    • świetny pomysł. Ja nie jestem od tego ekspertem, ale eksperta już poprosiłem 😀

      Odpowiedz

Przeœlij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>